Wspaniale!

Zdecydowaliście, że chcecie razem spędzić resztę życia, na dobre i złe, w szczęściu i nieszczęściu, jakkolwiek – byle razem. Zdecydowaliście tę wspólną ścieżkę rozpocząć z rodziną i przyjaciółmi przy boku,
przysięgą – tą najważniejszą, a potem najwspanialszą imprezą w Waszym życiu. A teraz przed Wami cała seria decyzji i decyzyjek, dla jednych mniej, dla innych bardziej ważnych, o kolorach kwiatów, szarf, czcionce w zaproszeniach, restauracji czy dworku, samochodzie czy bryczce, tymbalikach czy galartach, itd., itp., itd.…

W tym najważniejszym dniu, poza Waszymi gośćmi, otoczy Was gromadka pomocnych osób, by ksiądz dotarł na czas, by goście nie byli głodni, by zabawa  była przednia, by świetny początek miał równie świetny koniec o świcie. Mogę tam być także ja – wcale nie po to, żeby dokumentować kompromitujące chwile potknięć, organoleptyczną wydajność pracy klimatyzacji czy dowody pracy makijażystów i fryzjerów; będę tam po to, żeby w nieduży obrazek zaczarować emocje tego dnia, ten uśmiech, tamto spojrzenie, te wilgotne policzki, błysk w oku, mocny uścisk ręki…

W fotografii sama fotografia (zdjęcie) jest tylko zespołem barwnych plam, jeśli nie chwyta iskierki emocji. Skupiam się na osobach, którym towarzyszę, staram się być zapasowym drużbą, rozluźnić napięcie, mieć igłę i nitkę, zawiązać krawat, a w końcu być po prostu Adamem na Waszym ślubie, przy którym nikt nie oszczędza na cieple spojrzenia i blasku uśmiechu. Kiedy goście idą spać, zaczynam przeglądać te setki i tysiące „fotek”, widzę na nowo jak jemu zaparło dech w piersiach na jej widok, ona dzielnie nie płakała w kościele, teściowa w zięciu zobaczyła syna, a teść córkę w synowej. Wtedy wiem, że pomogłem ich pamięci, ich rodzinom, ich nienarodzonym jeszcze dzieciom  i wnukom przeżywać ten dzień na nowo i na nowo, jak w pętli czasu.


Do zobaczenia na Waszym ślubie

Adam Kolaśniewski

Zapraszam do galerii abyście mogli poznać moją wizję tego Waszego jedynego dnia 😀