Mój budzik dzwoni trochę wcześniej niż Panny Młodej (ale tylko dlatego, że jestem tatą nader energicznych bliźniaków;). Fryzjer, makijażystka, ubieranie się Młodej i Młodego – wszędzie tam jestem i wcale nie po to, żeby kogoś przyłapać na maskowaniu drobnych niedoskonałości, tylko po to, żeby zobaczyć okiem obiektywu (czyli oczyma wszystkich osób, które kiedykolwiek obejrzą te fotografie) jak Ona rozkwita w najpiękniejszy kwiat, a On staje na organizacyjnej wysokości zadania choć z emocji drżą dłonie i w końcu krawat wiążę ja. To wtedy staję się po prostu Adamem z Waszego ślubu i towarzyszę Wam dalej, tak po prostu.